"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Czwartek, 22 lutego 2018 r.
Imieniny obchodzą: Marta, Małgorzata, Piotr
 
Z trzeciej strony - PL 2018
[ 0000-00-00 ]
   12 stycznia 2018 r. premier Mateusz Morawiecki podczas wizyty w siedzibie Grupy Mlekovita w Wysokiem Mazowieckiem, powiedział: - Chciałem zaapelować do wszystkich producentów i sieci dystrybucyjnych, żeby polskie produkty znalazły należyte miejsce na półkach. Żebyśmy nie byli dyskryminowani względem tego, jak polskie produkty traktowane są za granicą.
Premier zauważył nadto, że zagraniczna żywność jest również mocno promowana przez największe sieci handlowe należące do zagranicznych koncernów. - To w różnych sieciach zagranicznych są przecież tygodnie włoskie, tydzień portugalski, tydzień hiszpański, tydzień francuski. Bardzo pięknie, ale apeluję również o to, żeby w Polsce był przede wszystkim tydzień polski - co najmniej raz w miesiącu w każdej sieci - stwierdził szef rządu. - A tak naprawdę przecież produkty polskie powinny być tutaj sprzedawane w ogromnej większości, tak jak to jest w krajach zachodnich, które bronią swoich rynków, pomimo że jesteśmy częścią jednolitego rynku europejskiego - zaznaczył.
   Przywołuję tę sytuację i słowa, aby podkreślić słuszność inicjatywy „tydzień polski”. Choć warte jest rozszerzenia na przykład na „miesiąc polski”…
   Zresztą uwypuklenie przymiotnika „polski” jest częste w dokumentach, które można wiązać z premierem Morawieckim.
Choćby nazywana „planem Morawieckiego” Strategia na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju do roku 2020 (z perspektywą do 2030 r.), przyjęta dnia 14 lutego 2017 r. przez Radę Ministrów, określa, jako „polski” wiele projektów rozwojowych. Dla przykładu „Polskie wyroby medyczne”, czy „Polski Kombajn Górniczy”.
Można znaleźć również jeden z celów Strategii - program rozwojowy „Luxtorpeda 2.0”, w którym czytamy: Zaprojektowanie i wyprodukowanie polskich [podkreśl. moje] pojazdów na potrzeby komunikacji miejskiej.
I dalej: W ramach projektu „Luxtorpeda 2.0” – stymulowanie rozwoju technologii i produkcji polskich pojazdów szynowych [podkreśl. moje], ze szczególnym uwzględnieniem pojazdów transportu pasażerskiego.
   Tych odniesień narodowo-prawicowo-nacjonalistycznych w tym dokumencie jest bardzo dużo… Jak to, „polskie”?! Ma być co najmniej europejskie! Przecież kapitał nie ma narodowości…
Nie ma…?!
   Niedawno przypominałem, jak w podobnej sytuacji zachowują się Węgrzy… Jak wprowadzają w życie patriotyzm ekonomiczny…
Kilka lat temu rząd węgierski pod kierownictwem premiera Victora Orbana rozpoczął akcję promocyjną, która polegała na tym, że Madziarzy idąc do sklepu szukali swoich produktów!
To sprawiło, że dzisiaj nie znajdzie się w ich koszyku parówka wiedeńska, chorwacki ser, czy niemieckie jajko…
Mało tego! W publicznej telewizji przed głównym wydaniem wiadomości w bloku reklam prezentowane były horroro-kreskówki - albo o hiszpańskim pomidorze uwięzionym w kopcącym spalinami tirze, który obolały i zmęczony przejeżdża tysiące kilometrów w drodze na Węgry; albo o podstarzałej i pomarszczonej rzodkiewce z Holandii.
Ale najciekawsze jest to, iż te „grobowe” opowieści były finansowane przez ministerstwo rolnictwa!
Zapyta ktoś: dlaczego? Ano po to, by uświadomić swoim rodakom: nie chwalcie cudzego, bo nie wiecie, co jecie.
   Może warto skorzystać z tego pomysłu i rozpocząć tego rodzaju działania też i w Polsce. Pan premier wywołał swoim apelem dyskusję. Trzeba ją kontynuować i promować to, co polskie.
   Zresztą są już ciekawe narzędzia, które pomagają w realizacji woli – kupuję polskie! Na przykład odpowiednie aplikacje do telefonu komórkowego, które na podstawie odczytanego kodu kreskowego wskazują m.in.: jaki jest udział procentowy polskiego kapitału firmy, która jest producentem danego produktu; czy produkowany jest w Polsce; czy firma prowadzi badania i rozwój w Polsce; czy jest zarejestrowana w Polsce; czy jest częścią zagranicznego koncernu…
Pobrałem taką aplikację, i okazało się, że chociażby mocno promowany w telewizji produkt – mleko smakowe dla dzieci – w wymienionych wyżej kategoriach tylko w jednej jest pozytywnie oznaczony – firma zarejestrowana w Polsce, gdyż do nazwy znanej marki dodano… „Polska”.
I tyle!
   Nazwy tej aplikacji nie podam ze względów prawnych (kryptoreklama), ale nietrudno jest ją znaleźć.
Reasumując: kupujmy to, co polskie!




fot. wikimedia
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.