"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Piątek, 24 listopada 2017 r.
Imieniny obchodzą: Flora, Jan, Roman
 
Czy pasjonatowi kolei się uda?
W 1885 roku do Karpacza wjechał pierwszy pociąg, a w 1934 r. pojawił się tam pierwszy skład elektryczny. Była to jedna z pierwszych na Śląsku zelektryfikowanych linii. I choć w 1946 roku Rosjanie rozebrali sieć trakcyjną, to i tak do 2000 roku do Karpacza dojeżdżały regularnie pociągi.
Niestety, początek XXI wieku dla mieszkańców Karpacza, jak i dla przyjeżdżających tam turystów, okazał się krokiem do tyłu. Gdy w całej Europie zaczęto stawiać na kolej, wykorzystując jej walory, jeśli chodzi o ochronę środowiska i bezpieczeństwo, w Polsce postawiono na jej degradację. Choć Ustawa o restrukturyzacji, komercjalizacji i prywatyzacji kolei z 2000 roku miała pozwolić się jej rozwijać, to rzeczywistość okazała się zgoła inna.
Pierwszym skutkiem działania Ustawy było zamykanie nierentownych linii kolejowych. Jedną z nich była linia 340. Z wielkim smutkiem i rozgoryczeniem mieszkańcy Karpacza żegnali ostatni pociąg odjeżdżający z ich miasta. Jeszcze wówczas mówiono, że to tylko chwilowe zawieszenie, a jak się znajdą pieniądze w kasie samorządu, to kolej wróci. Powoływano się przy tym na Ustawę, która dawała możliwość przejęcia takich linii przez samorządy lokalne.
Tu, w Karpaczu, znalazł się człowiek, dla którego kolej, jako środek transportu, zwłaszcza w tym regionie, wydał się idealnym rozwiązaniem. To pan Rafał Gersten, który cały swój zapał i energię poświęcił na przywrócenie pociągów na linię 340. Powołał on do życia stowarzyszenie Karkonoskie Drezyny Ręczne, które przejęło tory przy dworcu oraz część toru wjazdowego do stacji Karpacz.
23 marca 2004 roku burmistrz miasta Bogdan Malinowski mówił w „Gazecie Wrocławskiej”: – Chcę dworzec, bo nie mogę patrzeć, jak tak piękny budynek stoi i niszczeje. O oddanie go wystąpiłem do ministra infrastruktury Marka Pola. Później miasto go zabezpieczy i wykona niezbędne remonty. Dokładne przeznaczenie nie jest jeszcze znane. Burmistrz Malinowski mówił, że budynek można byłoby przeznaczyć na dom kultury.
Gdy miasto przejęło zdewastowany dworzec, wokół niego niewiele się działo. Dlatego pan Rafał Gersten zwrócił się do burmistrza, aby ten wynajął dworzec dla Karkonoskich Drezyn Ręcznych, a on urządzi tam zgodnie z zapowiedzią burmistrza coś na wzór domu kultury.
W 2006 roku jego projekt „Drezyny Ręczne” otrzymuje wyróżnienie burmistrza Karpacza w konkursie na najciekawszy produkt turystyczny. Sam przystąpił do odnawiania elewacji budynku dworca, a gdy go odmalował i doprowadził do użytku, urządził w jego wnętrzu wystawę o historii kolei w Karpaczu i latach jej świetności. Przed dworcem na peronie i wewnątrz zaczęło tętnić życie. Pan Rafał, jako pasjonat tego, co robi, zapraszał np. uczestników rajdów samochodowych oraz innych atrakcyjnych gości, którzy uświetniali turystom pobyt w mieście.
Niestety, jak to u nas w kraju bywa, taka sielanka nie może trwać długo. Kiedy nasz bohater, pan Rafał Gersten, opracował projekt „Rewitalizacji Kolejki Karkonoskiej” zaczęły się problemy. Najpierw miasto wydzierżawiło pomieszczenia dworca na skład budowlany, następnie zakazano jazdy drezynami po torze szlakowym, a następnie wyłączono tor przy peronie.
Pomimo takich ograniczeń Karkonoskie Drezyny Ręczne cieszą się wielkim zainteresowaniem. Codziennie w sezonie kilkadziesiąt osób oczekuje cierpliwie w kolejce na swoją przejażdżkę drezyną, poznając równocześnie historię kolei w Karpaczu, oglądając zdjęcia oraz słuchając opowieści pana Rafała.
Aby móc realizować założenia do projektu „Rewitalizacji Kolejki Karkonoskiej” gminy leżące na przebiegu tej linii wystąpiły wspólnie do Ministra Infrastruktury o przejęcie torów, aby utworzyć tam Kolejkę Karkonoską. Z projektu wynika, że taka kolejka mogłaby stać się dodatkową atrakcją turystyczną regionu. Podobne kolejki działają już w innych regionach kraju np. Kolej Gryficka w Rewalu, Żnińska Kolej Powiatowa w Żninie, czy Bieszczadzka Kolejka Leśna w Cisnej. Wszystkie one zarabiają na siebie i nie wymagają zadatkowych środków z budżetów gmin, ponadto zatrudniając w sezonie pracowników ograniczają bezrobocie.
Niestety Kolejka Karkonoska nie ma na razie szczęścia, pomimo że prawie wszystkie samorządy lokalne położone wzdłuż linii 308 Jelenia Góra – Kamienna Góra oraz linii 340 Mysłakowice – Karpacz są zainteresowane tym projektem.
Okazuje się, że jedna gmina Karpacz odmówiła przystąpienia do zawarcia umowy dzierżawy linii kolejowej za symboliczną złotówkę. Tak, więc być może prywatne interesy wezmą górę nad dobrem mieszkańców i turystów, a zwłaszcza kolei. Z nieoficjalnych źródeł wiadomo, że wzdłuż toru szlakowego do Karpacza ktoś chce postawić supermarket, a obok niego stację benzynową. Jeżeli te dwa projekty zostaną zrealizowane, to trzeba będzie zapomnieć o ruchu kolejowym.
Trzeba mieć nadzieję, że dwa tysiące podpisów mieszkańców 5-tysięcznego Karpacza dadzą do myślenia władzom samorządowym, które włączą się w przejęcie linii kolejowej i przyczynią się do realizacji projektu „Rewitalizacji Kolejki Karkonoskiej”, której kolejne etapy zakładają powrót połączeń kolejowych do Karpacza.
Projekt zakłada w I etapie podjęcie działań formalnych zmierzających do przejęcia infrastruktury kolejowej, które już się toczą. W II etapie uruchomienie kolei drezynowej na linii 308 i 340 z wykorzystaniem już istniejącego sprzętu, w tym drezyny z napędem spalinowym.
W III etapie przewidziano uruchomienie kolei turystycznych, w IV uruchomienie lokalnej kolei publicznej, a w V etapie przywrócenie połączeń dalekobieżnych.
Jeżeli takie inicjatywy społeczne nie znajdą akceptacji, to już trudno będzie wśród Polaków znaleźć kolejnych zapaleńców dla inicjatyw lokalnych. Jeżeli rząd nie wesprze inicjatyw dla kolei, bez względu na ich nazwę, to doprowadzi do zapaści transportu w niektórych regionach kraju, a co za tym idzie doprowadzi do ich degradacji.
Lobby samochodowe jest na tyle silne, że się ze swoimi inicjatywami przebije, natomiast kolej potrzebuje wsparcia, i to bardzo aktywnego, nie tylko na papierze, ale konkretnego. Tak jest w krajach starej Unii Europejskiej, ale nie tylko, bo dobrym przykładem dla nas powinny być Czechy i Słowacja, gdzie linii kolejowych i połączeń przybywa.
Osobnym tematem są koleje w Szwajcarii, gdzie każdy kanton dba o kolej i przez niektóre tunele można przejechać samochodem tylko na wagonie platformie.
Dziś do Karpacza można dojechać tylko samochodem, stojąc niejednokrotnie w korkach, natomiast ekologiczna kolej ma przejść do lamusa. Jeżeli tak się stanie, to wszystkich tych, którzy do tego doprowadzą, należałoby solennie napiętnować.
Mam nadzieję, tak jak i pan Rafał Gersten, że jednak rozsadek zwycięży, i za kilka lat znów do Karpacza wjedzie pociąg z turystami, których można by wwozić ponad 400 tysięcy rocznie.
Czy taka liczba turystów nie ma znaczenia dla władz Karpacza?
Adam Dyląg
fot. SolkolArt


  Komentarze 2
~wpisz swój nick2016-12-04 06:18:44
może Pan Gersten zapłaci za swoje marzenia ? Już nie jedna linia kolejowa a nawet lotnicza upadła bo nie była rentowna. Drezyny to nie zabawka. To kasa. Niech Pan Gersten sobie biznes plan zrobi.?
~ konrad2016-08-31 17:57:55
karpcza dworezc stop lkiwadcii linie kolewych pkpperon
~wiwix2010-04-20 15:51:44
powodzenia Rafał
~wiwix2010-04-20 15:50:29
do Szklarskiej dojeżdżają pociągi TLK. Gdyby uruchomić 4pary osobowe JG-KARPACZ plus 2 sezonowe TLK może wyjść ładna liczba podróżnych. No ale zaorajcie linię, za 10-20lat ludzie będą was omijać szerokim łukiem bo już obecnie na zachodzie kolej wraca do łask. w polsce to następi za 10-20lat. pan Malinowski nie wybiega tak daleko w przyszlosc... i to jest jego podstawowy błąd
~kubek2010-04-06 00:43:04
przepraszam że nie ulegam tym marzeniom. Jeździłem czasami tą linią ze szkoły. te pociągi woziły muchy, nie oszukujmy się. 400tys. dobre sobie... jakby fatycznie tak było to nikt nie likwidowałby tej linii, byłaby bardzo dochodowa. Czy według autora do Szklarskiej, która jest podobnym miastem i do której jeszcze jeździ pociąg, przyjeżdża też 400tys. osób pociągiem??? Radziłbym się na tej linii przejechać, konduktor będzie miał z kim pogadać
~AB2010-02-03 11:33:53
"Czy taka liczba turystów nie ma znaczenia dla władz Karpacza?" A może burmistrz Karpacza i jego samorząd woli spotykać się na stacji benzynowej, bo właśnie z tego będzie miał korzyści? A turyści przyjadą samochodami, bo dużo jeszcze czasu minie zanim nasi współobywatele przestaną się zachwycać samochodami. Żadne dobre przykłady z bliższej czy dalszej odległości tu nie pomogą, muszą minąć lata; szkoda tylko, że zginie w tym czasie wiele linii i dworców. Obawiam się, że bezpowrotnie.
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.