"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Wtorek, 7 wrzesienia 2010 r.
Imieniny obchodzą: Regina, Marek, Ryszard
 
A propos…
Sporo zamieszania wywołał tekst Adama Szulca „Ekwilibrystyka”. Uznałam, że muszę skreślić kilka słów tak a propos.
W żadnym wypadku nie dziwi mnie fakt ani walki z krzyżem, ani walki o krzyż. W końcu już św. Paweł pisał, że krzyż jest „zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan” (1 Kor 1, 23). I właściwie cieszy, że problem krzyża nie jest obojętny. Bo tu natomiast św. Jan pisał, że najgorsza jest obojętność (Ap, 3, 16).
Zastanawia mnie tylko, czy ci, którzy walczą wiedzą, o co walczą lub z kim walczą? Proszę wybaczyć mi biblijne odniesienia, świadomie unikam wyrażenia „religijne”, żeby nie być posądzoną o klerykalizm. Jakoś tak się dziwnie składa na tym świecie, że biblia i krzyż od razu kojarzą się z księżmi.
Nie pretenduję ani do klerykalizmu, ani do antyklerykalizmu. I nie chcę też uczynić z tego tekstu przedmiotu walki politycznej, narodowej, czy Bóg wie jeszcze, jakiej.
Zatem stawiam raz jeszcze pytanie, czy ci, którzy walczą wiedzą, z kim?
Stawiam tezę, że krzyż sam w sobie bez wydarzeń sprzed dwóch tysięcy lat jest, co najwyżej symbolem hańby lub też dwoma belkami, na których zabijano skazańców.
Krzyż ma znaczenie o tyle, o ile na nim zawisł Chrystus. I to raczej nie o krzyż przecież chodzi, tylko o stosunek do Chrystusa właśnie.
I znowu, żeby nie być posądzonym o wiarę, nie wiarę, patriotyzm, czy jego brak, chcę zapytać, dlaczego przeszkadza dobro? Zakładam, bowiem, że dla tych, którzy przynajmniej Go znają, jest On nadzieją w szpitalach, nauczycielem w szkołach, przykładem sprawiedliwości w urzędach. Dobro prawdziwie pojmowane nie szkodzi. Proszę zrozumieć, że nie mam na myśli tylko wiary w Niego. Za ignorancję, bowiem należy przyjąć tezę, jakoby Chrystus należał tylko do chrześcijan. Jego Osoba jest nierozerwalnie związana z największymi systemami filozoficznymi i kulturowymi świata, żeby nie powiedzieć religijnymi. A zatem dobry przykład pozostaje zawsze dobrym przykładem. Gorzej z interpretacją i naśladowaniem. Ale to już w zupełności czynnik ludzki.
Wróćmy jednak do sprawy Chrystusa na krzyżu. Nie zaprzeczalnie jest On fundatorem religii i tu chyba dotykamy kwestii zapalnej. Pragnę przypomnieć także, że artykuł 18 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka z roku 1948 przyznaje prawo do publicznego wyznawania wiary. I pomimo tego, że artykuł ten ogłoszono paręset lat po Lock’u, który stworzył teoretyczne podstawy laickiego państwa, to jednak prawo naturalne człowieka stawia wyżej aniżeli prawo stanowione.
Cóż, zatem ktoś zapyta, a jeśli muzułmanie będą chcieli wieszać Półksiężyc w szkołach, a Żydzi Gwiazdy Dawida? Odpowiadam - wolę żyć w kraju, w którym na ścianie wiszą symbole żywe, a ludzie wierzą jeszcze w dobro i je praktykują, niż w kraju, w którym z pseudo sprawiedliwości wobec sumienia innych królują puste ściany, głowy i serca.
I na koniec, owszem można by rzec, że oto każdy w swoim sumieniu wierzy lub nie wierzy, przyjmuje lub odrzuca. Z drugiej strony jednak swoista to schizofrenia, jeśli własne poglądy trzeba zostawić za drzwiami swego domu i udawać kogoś innego. W końcu człowiek nie składa się tylko ze swego sumienia, ale z tego przede wszystkim, jakie owoce wydaje w czynach swoich. A jeśli tak, to Chrystus nie jest już sprawą sumienia i własnego pokoju.
Zastanawiam się, może tak naprawdę nie chodzi o walczących, ale przyszedł czas, aby ci, co nic nie robią, zrozumieli tę prawdę, którą krzyżują nad swoim łóżkiem.
DyKat
fot. Internet


  Komentarze 2
~czytelniczka2010-02-15 22:37:34
Słusznie. Krzyż wiszący w naszym biurze szkole czy nawet w domu nie świadczy o naszym człowieczeństwie, o dobru, na które się zgadzamy lub nie, ani o żadnych zasadach, którymi się kierujemy. O tym mówią tylko nasze czyny. Dobrze by było nie czynić z krzyża "narzędzia" do podziału ludzi na lepszych lub gorszych, bo chyba nie o to w tym symbolu chodzi.
~czytający2010-02-15 09:35:49
Hipokryci ! Zamiast prowadzić dyskusję na łamach lepiej by było nie profanować krzyża w miejscach publicznych zachowaniem niegodnym chrześcijanina. Wiszący na ścianach biur i urzędów krzyż nie przeszkadza w pijaństwie, wulgarności, kłamstwach, obłudzie. Przestrzegajcie w życiu przykazań i stosujcie się do nauk Ukrzyżowanego, a po czynach Was poznają.
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"