"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Wtorek, 7 wrzesienia 2010 r.
Imieniny obchodzą: Regina, Marek, Ryszard
 
Aby „Tymek” puścił dymek
Stoi na stacji lokomotywa... – każdy chyba z nas, jako maluch powtarzał te słowa zasłyszane w bajce Juliana Tuwima. Teraz, kiedy już jesteśmy nieco starsi, i słowa te powtarzają nasze dzieci i wnuki – my sami do nich wracamy.
Stowarzyszenie „Arcana Historii” z dniem 1 grudnia ubiegłego roku, na mocy umowy podpisanej z władzami spółki „PKP CARGO” SA stało się posiadaczem parowozu liczącego sobie 66 lat!
Obecnie członkowie Stowarzyszenia czynią działania w celu uruchomienia Ty2-1387 „Tymka” – jak go pieszczotliwie nazwano – i tym samym powrotu na kolejowe szlaki po 17 latach przerwy. Przedsięwzięcie nie będzie wcale łatwe.
I nie chodzi tutaj tylko o koszta remontu, które wynieść mogą, co najmniej 300 tysięcy złotych, ale przede wszystkim o przeszkody proceduralne, które wciąż trzeba pokonać. Jasne jest jednak, że warto dać z siebie wszystko, aby „Tymek” znowu „głaskał szyny” i buchał parą – nawet, jeśli ktoś posądzi nas, że porywamy się z motyką na słońce. Wystarczy spojrzeć na niebanalną historię służby owej ciuchci.
Ty2-1387, bo pod taką sygnaturą lokomotywa figuruje w księgach, należy do niemieckiej serii BR52, jednej z najsłynniejszych serii lokomotyw, jakie wyprodukowano na przestrzeni całej historii kolejnictwa.
Po ataku na Związek Radziecki w 1941 roku niemiecka armia potrzebowała parowozów, które szybko i tanim kosztem dostarczałyby zaopatrzenie na najdalsze nawet odcinki frontu, korzystając przy tym ze słabych, przestarzałych linii kolejowych, położonych niejednokrotnie na grząskim podłożu. Zamysł był, zatem jeden – stworzyć parowóz złożony z jak najmniejszej liczby części – przez co niskie byłyby koszta produkcji i utrzymania, ergo – można by ich wyprodukować znaczne ilości.
Koncepcji stało się zadość. Już we wrześniu 1942 roku z fabryki wyjechał pierwszy parowóz serii 52, zwanej dziś Kriegslok (lokomotywa wojenna). Okazała się ona na tyle udana, że do końca wojny powstało ponad 6.500 egzemplarzy. Przekazane w ramach reparacji wojennych jeździły w każdym europejskim państwie położonym na wschód od linii Renu, a także we Francji i Belgii.
Polskie Koleje Państwowe otrzymały po zakończeniu wojny około 1.200 sztuk BR52, które zostały oznaczone serią Ty2. Rozlokowane zostały na terenie całego kraju. Maszyny te okazały się zadziwiająco uniwersalne – prowadziły zarówno ciężkie składy towarowe, pociągi zdawcze, gospodarcze, ale także osobowe – zarówno na liniach lokalnych, jak i głównych. Maszyny Ty2 było można spotkać również z pociągami pośpiesznymi – zwłaszcza na terenach górskich.
Do 1962 najwyższym numerem inwentarzowym noszonym przez parowóz Ty2 był 1206. Jednak w latach 1962 - 1964 Polska zakupiła w ZSRR dodatkowe 220 sztuk Ty2 pochodzących z rezerw strategicznych. Tak, więc „nowe” Ty2 obsadziły na PKP numery od 1207 do 1406. Wśród tych egzemplarzy znajduje się nasz chojnicki „Tymek” 1387.
Ty2-1387 został wyprodukowany w 1943 roku w zakładach Henschel&Sohn w Kassel pod numerem seryjnym 27445. Do maja 1945 roku służył pod znakiem swastyki. Z dniem zakończenia działań wojennych został przekazany kolejom węgierskim MAV. Jednak już w trzy lata później parowóz przeszedł na własność rumuńskich kolei CFR, zaś w 1950 roku trafił w ręce Rosjan. Po wywiezieniu na wschód tylko dwa lata „Tymek” uczęszczał po kolejowych szlakach. Odstawiony niebawem na bocznicę, jako strategiczna rezerwa, oczekiwał jedenaście lat na ponowne włączenie do eksploatacji.
Aż wreszcie nadszedł rok 1963, w którym to na mocy umowy podpisanej pomiędzy polskim i radzieckim ministerstwem komunikacji, „Tymek” znalazł się na inwentarzu Polskich Kolei Państwowych. Trafia najpierw do lokomotywowni w Opolu, następnie po roku czasu do Gdyni, następnie Gdańska. Kolejnym węzłem, na którym pracował parowóz są Chojnice.
Do tutejszej lokomotywowni trafił w listopadzie 1966 roku – jednak tylko na cztery miesiące. Według władz kolejowych bardziej był potrzebny w Gdańsku i Lęborku. Do Chojnic trafi „Tymek” ponownie w styczniu 1985 roku i tutaj po 47 latach ciężkiej służby zostanie wycofany z eksploatacji. Po dwóch latach bezczynności, w 1992 roku, zapadnie decyzja, aby ciuchcię wykreślić z inwentarza i umieścić, jako pomnik w pobliżu lokomotywowni „PKP CARGO”.
Podczas swego długiego żywota nie miał „Tymek” szczęścia. Zachowany w stanie oryginalnym, niepozbawiony ani jednej śrubki przetrwał, jako pomnik, prężąc się dumnie przed pasażerami mknących obok pociągów 16 lat. Wtedy to – pod koniec 2008 roku – zapadła decyzja o likwidacji chojnickiego zakładu przewozów towarowych i lokomotywowni „PKP CARGO”, która opiekowała się „Tymkiem”. Przygotowany do załadunku na kolejową lorę został w ostatniej chwili, na 3 dni przed wywiezieniem, uratowany od palnika przez członków Stowarzyszenia „Arcana Historii”. Jest to głównie zasługa Pana Alfonsa Wałdocha oraz moja – emerytowanych kolejarzy, którzy zjednali sobie sympatię obecnego naczelnika chojnickiej stacji – Pana Zbigniewa Petrykowskiego. I tak to nasze kochane maleństwo zostało w Chojnicach.
Rzecz jasna pojawiły się czynniki niezadowolone i kipiące zazdrością – jak chociażby burmistrz Chojnic. Zdziwił się, że młodzi ludzie mają tyle energii w sobie, aby popełnić tak wielki wyczyn w trzy dni – wyczyn, który nie udał się miastu mimo usilnych starań przez kilka lat! Mieliśmy też jeszcze na tyle dużo siły, by „okupującym stołki” zakneblować rozwrzeszczane z zawiści usta.
Obecnie, w specjalnie powołanym Dziale do spraw renowacji parowozu Ty2-1387, dobiegają końca prace proceduralne, które zostaną – miejmy nadzieję, że już niebawem – zwieńczone remontem. Do 2012 roku zamierzamy doprowadzić „Tymka” do stanu sprzed 1992 roku, a więc z czasów, w których „głaskał szyny”. Trwają ponadto starania w celu pozyskania zabytkowych wagonów z przełomu lat 30- i 40-tych typu Pullman oraz tzw. salonki. Planowane jest doczepienie ich do lokomotywy i organizowanie zajęć dla dzieci i młodzieży na temat historii polskiego kolejnictwa i jego przebogatych tradycji na Ziemi Chojnickiej.
Program renowacji parowozu Ty2 jest w tej chwili priorytetowym dla nas. Jesteśmy pewni, że się uda. Utrzymanie parowozu w ruchu jest tańsze niż odpowiadających klasą lokomotyw elektrycznych, czy spalinowych. Parowóz musi jednak przechodzić regularne okresowe naprawy, podczas których jest rozbierany na części, konserwowany i z powrotem składany na nowo. Wymianie ulegają też elementy, które wydają się być zużyte, lub których przewidywany czas życia dobiegł końca i wymagają zmiany podczas bieżącej naprawy.
Prawidłowo eksploatowany i poddawany regularnych przeglądom parowóz jest urządzeniem prawie bezawaryjnym. Żywotność parowozów Ty2, jako maszyn typowo wojennych, była obliczona na 5 lat. Konstrukcja okazała się jednak na tyle udana, iż gdzieniegdzie parowozy te służyły ponad dziesięciokrotnie, a nawet jeszcze dłużej! Tak stało się na przykład w skansenie kolejowym w Chabówce, gdzie znajdują się jedyne w Polsce dwa „Teigreki” zachowane w stanie czynnym.
My jednak chcemy być lepsi – nasz „Tymek” będzie służył jeszcze dłużej – przeżyje nas i zaprzęgnie do pracy nasze dzieci i następne pokolenia – jestem tego pewien... Sam znam dwoje takich małych szkrabów, które już robią „ciuch-ciuch”... Poważnie!
Prosimy o włączenie się pasjonatów kolejnictwa za pośrednictwem „Wolnej Drogi” - powiedział Zbigniew Reszkowski – emeryt PKP, członek Stowarzyszenia „Arcana Historii” w Chojnicach.
Notował Aleksander Wiśniewski
fot. Archiwum/SolkolArt


  Komentarze 2
~Z.R. kibic Chojniczanki2010-04-04 04:04:26
Pozdrawiam tego Pana Z.R.
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"