"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Wtorek, 7 wrzesienia 2010 r.
Imieniny obchodzą: Regina, Marek, Ryszard
 
Rozdeptana godność
W preambule do Konstytucji RP uchwalonej w roku 1997 czytamy: ..Wszyscy, którzy dla dobra Trzeciej Rzeczpospolitej tę Konstytucję będą stosowali, wzywamy, aby czynili to, dbając o zachowanie przyrodzonej godności człowieka, jego prawa do wolności i obowiązku solidarności z innymi, a poszanowanie tych zasad mieli za niewzruszoną podstawę Rzeczpospolitej Polskiej.
Niestety, w państwie, w którym żyjemy, te zasady i wartości, a szczególnie zachowanie przyrodzonego prawa do godności, są czasem spychane na drugorzędne pozycje. Profesor Andrzej Romanowski („Gazeta Wyborcza” - 17/18.01.2010 r.) pisze wprost: Solidarność jest pojęciem pustym, wolność jest naruszana, ale zupełnym dramatem jest brak naszego uznania dla ludzkiej godności. Niemal powszechną stała się zasada „nierówności obywateli” wobec prawa.
Za taki stan rzeczy odpowiedzialni jesteśmy wszyscy, bo przypadki nieliczenia się z ludzką godnością są aż nazbyt liczne. Co gorsze, mają one miejsce nieżalenie do tego, jaka opcja polityczna sprawuje aktualnie rządy w Polsce. Powie pewnie, jakiś niecierpliwy sympatyk tej, czy innej partii: - No, dobrze, dobrze, a gdzie przykłady, gdzie one są?
Spokojnie, właśnie do jednego z nich, i to pochodzącego z kolejowego podwórka, zmierzam.
Ten przypadek już w roku 2006 opisałem na łamach „Wolnej Drogi” w tekście pt. „Czy znajdzie się ktoś, kto może i zechce im pomoc?”. Opisałem w nim, jak byli pracownicy …upadłych spółek FERPOL i Zakładu Robót Inżynieryjnej usiłują odzyskać to, co im się z mocy prawa słusznie należało. Pierwsi oczekiwali respektowania porozumienia zawartego między PKP SA i związkami zawodowymi, drudzy wypłacenia im należnych odpraw, do czego mieli prawo z mocy Ustawy o komercjalizacji, restrukturyzacji i prywatyzacji przedsiębiorstwa PKP z września 2000 roku, a sąd potwierdził, że ich roszczenia z tego tytułu należy uznać za priorytetowe, dlatego wyrokowi nadał klauzulę natychmiastowej wykonalności. Ale co innego sąd, a co innego właściciel, który najpierw nie interesował się stanem swoich podmiotów, a później też go nie interesowało to, jak potrzeby I kategorii zostaną zaspokojone, i uciekając się do gestu Piłata, udawał, że „to nie my”. Zresztą do dziś „udaje Greka”.
Bo jeśli chodzi o pracowników spółki mostowej, to oni należnych im odpraw do dziś nie otrzymali, choć od upadłości spółki minie w tym roku siedem lat. Jednak dzięki ich staraniom zgromadzili już dokumenty, z których wynika, że krąg zobowiązanych do wypłacenia im odpraw zawężył się praktycznie do PKP SA, choć uznają one, że roszczenia pracowników spółki mostowej winien zaspokoić syndyk, ale ten nie miał pieniędzy nawet na doprowadzenie procesu upadłościowego do końca, bo całkowita suma, jaką uzyskał on ze sprzedaży majątku upadłej spółki mostowej, wynosiła 27.626.094,70 złotych, a koszty postępowania upadłościowego wyniosły 27.393.924 złotych.
Tym samym syndykowi zabrakło pieniędzy na zaspokojenie potrzeb I kategorii w wysokości 9.010.000 złotych. Dziś ta suma urosła o ustawowe odsetki, które prędzej, czy później będzie musiał uregulować następca prawny upadłej spółki, czyli PKP SA.
Pracownicy upadłej spółki, a jest ich 340, którzy w ramach zwolnień grupowych odeszli z pracy z winy zakładu pracy, a którym nie została wypłacona ustawowa odprawa, twierdzą, że działania syndyka praktycznie ograniczały się do szybkiego zbycia majątku upadłej spółki, ponieważ według nich sprzedał on ten majątek po zaniżonej cenie i dlatego zabrakło mu pieniędzy na zaspokojenie roszczeń I kategorii. Za przykład sprzedaży majątku po zaniżonej cenie, byli pracownicy przywołują fakt sprzedaży przez syndyka konstrukcji odciążających zamontowanych w torach w różnych lokalizacjach na terenie Polski, po cenie złomu. Dziś ich nabywcy żądają od spółki PKP PLK sporych sum za dzierżawę tych konstrukcji, choć żaden z nich nie jest w stanie udowodnić swoich praw do nich umową kupna - sprzedaży, a swoje prawa usiłują dowieść za pomocą faktur.
Doszło do tego, że nabywcy tych konstrukcji wytaczają PKP PLK procesy sądowe, które miałyby potwierdzić ich prawo własności do spornych konstrukcji. Jak na razie spór nie został ostatecznie rozstrzygnięty, ponieważ Sąd Apelacyjny w Warszawie I Wydział Cywilny uchylił wyrok Sądu Okręgowego Warszawa - Praga, który w dniu 3 października 2007 roku uznał zasadne roszczenia nabywców konstrukcji odciążających. Sąd Apelacyjny po rozpoznaniu sprawy w dniu 20 maja 2008 roku przekazał sprawę do ponownego rozpoznania przez Sąd Okręgowy Warszawa – Praga.
Pracownicy przyznają, że w momencie, kiedy syndyk zorientował się, że zabraknie mu pieniędzy na zaspokojenie roszczeń I kategorii, zwrócił się do PKP SA o wyasygnowanie odpowiedniej kwoty na zaspokojenie roszczeń pracowniczych, którym należała się odprawa branżowa. Jednak PKP SA odmówiły twierdząc, że odprawy winne być sfinansowane ze środków własnych pracodawcy. Jednak Sąd prowadzący postępowanie upadłościowe uznał, że roszczenia pracowników winien uregulować następca prawny upadłej spółki, czyli PKP SA, ale te twierdzą nadal, że w znowelizowanej Ustawie z września 2000 roku o komercjalizacji, restrukturyzacji i prywatyzacji przedsiębiorstwa państwowego PKP ...brak jest podstaw do ponoszenia przez PKP SA kosztów jednorazowych odpraw pieniężnych, wypłacanych w 2003 roku, a wydatek taki mógłby zostać zakwestionowany z punktu widzenia prawidłowości gospodarowania majątkiem PKP SA.
Innego zadnia jest Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, do którego zwrócił się syndyk o udzielenie pożyczki na wypłatę odpraw. FGŚP, co prawda odmawia udzielenie pożyczki, ale wskazuję na to, że ...zgodnie z zapisami Ustawy o komercjalizacji, restrukturyzacji i prywatyzacji p.p. PKP zobowiązanym do wypłaty odpraw były Polskie Kolej Państwowe SA, a nie Zakład Robót Inżynieryjnych Sp. z o.o. w upadłości, ponieważ: …zmiana ustawy nie dotyczyła jednak zmiany podmiotu zobowiązanego do wypłaty odpraw. Ustawodawca nie wskazał, bowiem w nowelizacji innego płatnika tych świadczeń.
W tej sytuacji poszkodowani postanowili szukać wsparcia przy ubieganiu się o wypłacenie należnych im    odpraw. Zwracają się do Prezydenta Kwaśniewskiego, Prezydenta Kaczyńskiego, Rzecznika Praw Obywatelskich, Ministra Ziobry, i Sekretarza Stanu Julii Pitery. Jednak w ich sytuacji nic się nie zmieniło od siedmiu lat, i pozostaje im gromadzenie materiałów, które umożliwią złożenie skargi do Trybunału w Strasburgu, co też skwapliwie robią, i przekonanie, że postawiono ich w roli ludzi żebrzących o wypłacenie należnych im z mocy ustawy pieniędzy, bo nie o jałmużnę im chodzi.
Nikt nie liczy się z ich godnością, i stanowią oni przykład na to, jak bardzo depcze się ludzką godność w naszym kraju. Niestety za ten stan rzeczy jesteśmy odpowiedzialni my wszyscy, nie wyłączając związków zawodowych, które w takich sytuacjach winne wykorzystać wszystkie możliwości, jakie daje im prawo, aby wesprzeć krzywdzonych ludzi, do tego winna zobowiązywać ludzka solidarność.
Społeczeństwo musi się bronić przed takimi sytuacjami, bo choć w opisywanym przypadku, pokrzywdzonych bezpośrednio jest 340 osób, to de facto jesteśmy wszyscy zobowiązani do tego, aby strzec godności, wolności i solidarności.
A wracając do zawartego w tytule mojej publikacji z roku 2006 „Czy znajdzie się ktoś, kto może zechce im pomóc?”, to okazuje się, że w ciągu czterech lat nie znalazł się nikt, i to też świadczy o dewaluacji słowa „solidarność”, choć jest ono dziś w Polsce odmieniane przez wszystkie przypadki.
Zygmunt Sobolewski
fot. Archiwum/SolkolArt


  Komentarze 2
~ania2010-03-09 20:34:22
Dziękuję, że Pan powrócił do tego tematu. Uważam, że pozostawienie mostowców bez odpraw było bardzo krzywdzące, obiecano im po 30.000 ,- i nie dano nic, nawet 3-ch miesięcznych odpraw, tak nie powinno być. Związki zawodowe powinny się wstydzić, gdyby nie ich ustalenia to Ci ludzie dostali by trzy miesięczne odprawy wynikające z ustawy z 13.03.2003 r. o szczególnych rozwiązaniach z pracownikami stosunków pracy, a tak to nic nie otrzymali. Syndyk wypłacił trzymiesięczne odprawy tym, którzy dostali pracę na PKP, oraz powypłacał im odszkodowania za skrócony okres wypowiedzenia. Skrzywdził tylko tych pracowników którzy zostali bez pracy.
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"