"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Wtorek, 7 wrzesienia 2010 r.
Imieniny obchodzą: Regina, Marek, Ryszard
 
Sprzeczność interesów
O działaniach właściciela, zmierzających do prywatyzacji spółki PKP Energetyka, i problemie tzw. dobrowolnych odejść, mówi Andrzej Niezgoda – wiceprzewodniczący Sekcji Krajowej Kolejarzy NSZZ „Solidarność”.

Sprzeczność interesów
Ubiegły rok, biorąc pod uwagę obecne możliwości związku zawodowego, uważam za udany. Mimo wielu trudnych momentów dawaliśmy sobie w miarę skutecznie radę. Nie można porównywać w żaden sposób działań związku z działaniami administracji Grupy PKP. Naczelną zasadą związku zawodowego jest obrona pracowników i miejsc pracy, dbanie o godziwe wynagrodzenie i bezpieczeństwo zatrudnienia. Choćby z tych powodów, które wymieniłem, zachodzi sprzeczność interesów między związkami a pracodawcami, którzy usilnie dążą do drastycznego zmniejszenia zatrudnienia.

Restrukturyzacja, czy prywatyzacja?
To nie jest tak, że spółka PKP Energetyka dąży do sprywatyzowania. To raczej właściciel nosi się z zamiarem sprywatyzowania tej spółki. Związek, który reprezentuję, jest do prywatyzacji nastawiony bardzo negatywnie. A to, dlatego że właściciel, czyli skarb państwa, za wszelką cenę chce sprywatyzować jedną z lepiej prosperujących spółek Grupy PKP nie bacząc na to, co będzie dalej ze spółką i zatrudnionymi w niej pracownikami.
Powiem więcej, wiadomo, że właściciel pieniędzmi uzyskanymi ze sprzedaży spółki, a przynajmniej część zysku, zostałaby przeznaczona na pokrycie zadłużenia Grupy PKP. Na takie działania, jako związek nie wyrazimy zgody. Jeśli mówimy o prywatyzacji, to powinna ona przynieść pracownikom wymierne korzyści i doprowadzić do rozwoju spółki.
Niestety spółka PKP Energetyka nie ma żadnego wpływu na to, co się z nią w przyszłości stanie. Prawo mamy, jakie mamy, a z niego wyraźnie wynika, że o losach lub prywatyzacji spółki decyduje właściciel. Mnie osobiście na ostatnim posiedzeniu Rady Nadzorczej udało się wykreślić z planu działalności spółki na rok 2010 punkt mówiący o przygotowaniach do prywatyzacji i założeniach, jakie ma ta prywatyzacja spełnić. Jednakże takie zapisy na pewno zostaną wpisane do planu działalności PKP SA, które zamierza do marca 2010 roku wybrać doradcę prywatyzacyjnego.
Z tego powodu uważam, że rok 2010 będzie bardzo gorącym, obfitującym w wydarzenia rokiem zarówno dla związkowców, jak i administracji. Jako związek musimy bezwzględnie przejść szkolenia z zakresu prywatyzacji, zadbać o to, że jeśli już ewentualnie właściciel zdecyduje o prywatyzacji, to muszą na tym skorzystać pracownicy i spółka PKP Energetyka.
Myślę, że to będzie największy problem, z jakim przyjdzie nam się zmierzyć w roku 2010. Co nie oznacza, że w ogóle dojdzie do prywatyzacji. Nie możemy dopuści do tego, aby spółka została sprywatyzowana w sposób podobny do tego, w jaki zostały sprywatyzowane stocznie i wiele innych przedsiębiorstw, po których nie ma dzisiaj śladu, a pracownicy są bezrobotnymi.
Nie może być tak, żeby – jak powiedziałem wcześniej – zysk z prywatyzacji poszedł na oddłużenie Grupy PKP, a pracownicy zostali na lodzie. Jeśli mimo wszystko właściciel podejmie decyzję o prywatyzacji bez porozumienia z partnerami społecznymi, jestem przekonany, że natrafi na zdecydowany opór.

Dobrowolne odejścia
Osobiści uważam za błąd odchudzanie firmy, każdej firmy, kosztem ludzi - pracowników. Odchudzanie po to tylko, aby daną firmę przygotować do prywatyzacji. Dzieje się to niestety we wszystkich spółkach Grupy PKP. No może poza spółka „PKP Polskie Linie Kolejowe”. Natomiast wszystkie pozostałe spółki z systemem dobrowolnych odejść mają poważny problem. Czasem problem nie dotyczy całej spółki, ale poszczególnych jej zakładów. Na pewno tak też jest w PKP Energetyka.

Wspólny sukces
Jeśli mowa o sukcesach związkowych i moim osobistym sukcesie w sferze działalności związkowej, jako wiceprzewodniczącego SKK „Solidarność”, to powiem tak: jestem przekonany, że nie po to członkowie naszego związku mnie wybierali, abym odnosił jakieś osobiste sukcesy. Generalnie, to każdy odniesiony przez nasz związek sukces, jest wspólnym sukcesem zarówno SKK, jak też poszczególnych Komisji Zakładowych, a nawet poszczególnych członków związku. Ja tak to postrzegam i tak rozumiem istotę moich działań, jako wiceprzewodniczącego SKK.
Jeśli już koniecznie miałbym przypisać sobie jakiś osobisty sukces, to jest to w miarę sprawiedliwe rozstrzygnięcie sporu w PKP PLK i zakończenie strajku głodowego w czasie, kiedy pod nieobecność przewodniczącego Heńka Grymela kierowałem SKK, czynnie uczestnicząc we wszystkich rozmowach dotyczących rozwiązania konfliktu w spółce Polskie Linie Kolejowe. Oczywiście przy pomocy Sekcji Zawodowej PLK. Z Wiesławem Pełką, Stanisławem Kokotem i Henrykiem Sikorą udało się zmniejszyć rozmiary reorganizacji PLK, co pozwoliło ochronić wiele miejsc pracy.
Notował Aleksander Wiśniewski
fot. Archiwum/SolkolArt


  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"