"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Czwartek, 9 wrzesienia 2010 r.
Imieniny obchodzą: Aldona, Piotr, Sergiusz
 
Roczniki:  2001200220032004200520062007200820092010
Numery:    01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 13 14
15 16 17 18
03 (533)   -  05 lutego 2010
W obronie kolei na Podkarpaciu
Przed Urzędem Marszałkowskim w Rzeszowie 22 stycznia br. odbyła się pikieta protestacyjna kolejarzy. Żądano od Marszałka Województwa Podkarpackiego, Zygmunta Cholewińskiego, przywrócenia zlikwidowanych od 1 stycznia 2010 r. połączeń kolejowych na linii Jasło – Zagórz (7 par pociągów) oraz wakacyjnych kursów z Zagórza do Łupkowa.
Kilka dni wcześniej kolejarze z Podkarpacia protestowali w Zagórzu przed stacją PKP, a teraz przy wsparciu swoich kolegów z Małopolski (Okręgową Sekcję Kolejarzy NSZZ „Solidarność” w Krakowie reprezentowali przedstawiciele komisji zakładowych m.in. z ZLK Nowy Sącz, MZPR Kraków, „Telekomunikacji Kolejowej” Kraków oraz CT Małopolski Kraków) przyjechali do Rzeszowa, by przed Urzędem Marszałkowskim głośno zaprotestować przeciwko dalszej degradacji kolei na Podkarpaciu.
Kilkuset kolejarzy ubranych w związkowe koszulki (przede wszystkim z „Solidarności” i Federacji ZZ Pracowników PKP) skandowało pod oknami Marszałka hasło „Stop degradacji Województwa Podkarpackiego!”, „Chcemy pracy!”. Odpalano petardy i świece dymne. Słychać było gwizdki i wycie syren. Protestujący kolejarze z OSK Kraków trzymali transparenty m.in. ze znanym i ciągle aktualnym hasłem „Dość eksperymentów na kolejarzach”.
Dostało się też dyrektorowi Podkarpackiego Zakładu Przewozów Regionalnych w Rzeszowie i prezesowi spółki „Przewozy Regionalne” Tomaszowi Moraczewskiemu, którego działalność demonstranci podsumowali hasłem „Moraczewski grabarzem Zagórza”.
Do zgromadzonych, którzy powiewali związkowymi flagami, przemawiali kolejno przedstawiciele związków zawodowych biorących udział w pikiecie, w tym ze strony „Solidarności” przewodniczący Regionu „Ziemia Przemyska” Andrzej Buczek. Powiedział on m.in.: - Za rządów Leszka Millera mówiliśmy, by nie przekazywać transportu publicznego w ręce samorządów. To zadanie państwa. Nikt nas wtedy nie słuchał. Dzisiaj są tego skutki.
W imieniu kolejarskiej „Solidarności” głos zabierali: przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” z Zakładu Linii Kolejowych w Rzeszowie Jan Szczepański oraz wiceprzewodniczący SKK i przewodniczący OSK NSZZ „Solidarność” w Krakowie Henryk Sikora.
Jan Szczepański mówił: – Musimy walczyć o miejsca pracy! Jeżeli nasze problemy nie zostaną załatwione, to wiemy, co dalej robić!
Henryk Sikora stanowczo podkreślił: – Nie można likwidować połączeń tylko dlatego, że są deficytowe. Ale one mają służyć społeczeństwu. Na całym świecie do kolei się dopłaca. Przecież nie chodzi o pociągi biznesowe, tylko lokalne spełniające rolę służby publicznej w transporcie zbiorowym i teraz to obowiązek samorządu, aby dzieci i młodzież mogły dojeżdżać do szkół, a ludzie do pracy.
W tłumie głośno pytano też: „Czym dojadą turyści w Bieszczady?”.
Protestujący domagali się wyjścia Marszałka Województwa do protestujących, a kiedy to się nie stało, wybrali się do niego w kilkuosobowej delegacji, aby wręczyć mu petycję.
W skierowanej do Marszałka petycji, Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjny Kolejarzy w imieniu mieszkańców województwa i kolejarzy, protestuje przeciwko: odwoływaniu pociągów pasażerskich na linii Stróże – Krościenko i Zagórz – Łupków, nie wywiązywaniu się samorządu województwa z ustawowych zadań w ramach obowiązku służby publicznej, która zakłada organizowanie i dotowanie regionalnych kolejowych przewozów pasażerskich, brakowi inwestycji na liniach kolejowych z wykorzystaniem środków z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Podkarpackiego, likwidacji miejsc pracy dla kolejarzy poprzez odwoływanie kursujących pociągów.
Domaga się m.in.: przywrócenia odwołanych pociągów, podpisania stosownej umowy pomiędzy samorządem województwa a przewoźnikiem kolejowym na wykonywanie kolejowych przewozów regionalnych w województwie podkarpackim oraz regionalnej polityki preferującej rozwój transportu kolejowego.
Przyjął ich Zygmunt Cholewiński, który zdziwił się, że kolejarze protestują przed jego urzędem: - To, co mówicie, powiedzcie swojemu pracodawcy, na niego naciskajcie. – sugerował.
Kolejarze nie chcieli się jednak zgodzić na to, że mają stracić miejsca pracy, bo samorząd województwa nie może dogadać się z „Przewozami Regionalnymi” w sprawie finansowania połączeń w latach 2010 – 2012. A jedyne porozumienie, jakie do tej pory osiągnięto, dotyczy finansowania ich tylko do końca marca. Według Urzędu „Przewozy Regionalne” chciały za swoje usługi więcej niż proponuje Zarząd Województwa, i to spowodowało zawieszenie połączeń.
Dlatego też zapytano marszałka: Czy 1 kwietnia w ogóle wyjadą jakieś pociągi na Podkarpaciu?
W odpowiedzi marszałek zapewnił, że wyjadą i dodał: „Jeżeli tym protestem chcecie wzmocnić nasze działania, to ja za to dziękuję”.
Związkowcy jeszcze przed wyjściem od marszałka zapowiedzieli demonstrację w Warszawie, jeśli nie zostanie podpisane porozumienie w sprawie połączeń.
Blisko 1,5-godzinna gorąca kolejarska pikieta na siarczystym mrozie dobiegła końca. Zdesperowani związkowcy zapowiedzieli, że jeszcze tu wrócą. Na razie dają władzom samorządowym czas na realizację ich postulatów.
Bogdan Ostrowski
fot. SolkolArt


  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"