"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Wtorek, 7 wrzesienia 2010 r.
Imieniny obchodzą: Regina, Marek, Ryszard
 
Z trzeciej strony - Guzik
Pisząc niedawno o świadomości narodowej, poczuciu przynależności historycznej do danej nacji, wspólnym pochodzeniu, języku, wspólnej historii, o wpływie na nią człowieka, posłużyłem się słowami Monteskiusza: Szczęśliwy jest naród, którego historia jest nudna.
Nasza na pewno nudną nie jest. Debata o niej takoż.
Obchody 30. Rocznicy Wydarzeń Sierpniowych i powstania NSZZ „Solidarność”, choć do nich jeszcze ponad pół roku, już budzą kontrowersje. A wszystko za sprawą Lecha Wałęsy, który poprzez prezydenta Gdańska zakwestionował udział Instytutu Pamięci Narodowej w komitecie honorowym obchodów.
Ku zdumieniu nikt nie zaprotestował, i tak ziściło się jedno z marzeń przeciwników IPN-u – mamy kolejny dowód na to, że ta instytucja winna być zlikwidowana, bo niczemu i nikomu (oprócz PiS-u oczywiście) nie służy.
Wniosek to o tyle zasadny, i jedynie słuszny, gdyż nasza najnowsza historia jest już w stu procentach wyświetlona i nareszcie jednoznacznie opisana.
Przecież jest już jasne, że Polsce niepodległość „dali” Jaruzelski z Kiszczakiem (za Rafałem Ziemkiewiczem) doceniając w ten sposób wieloletnią heroiczną walkę Lecha Wałęsy, któremu „różne Gwiazdy, Wyszkowskie i Walentynowicze” (słowa samego noblisty) tylko w tej walce przeszkadzali.
Zresztą te zabiegi, to tylko kolejna odsłona spektaklu, który kreują obrońcy tego, co się wydarzyło przez ostatnie 20 lat. Jak to ujął Bronisław Wildstein w „Rzeczpospolitej”: Establishment III RP chętnie przykroi „Solidarność” do wymiaru orszaku triumfalnego Wałęsy.
A przecież „pisowski” IPN nie może w tym orszaku kroczyć. Najpierw opublikował „zbrodniczą” książkę Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii”, a później jego pracownik, Paweł Zyzak, wydał „obrzydliwy paszkwil” zatytułowany „Lech Wałęsa. Idea i historia”.
Najgorsze w tym oczywiście było to, że obie publikacje – mówiąc delikatnie – nie były przychylne byłemu prezydentowi.
A wiadomo, co się robi z ręką podniesioną na…
Najlepiej ilustruje to przypadek Pawła Zyzaka. Po publikacji jego książki najpierw minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka zażądała kontroli w Wydziale Historycznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie Zyzak bronił pracy magisterskie (stała się ona kanwą książki), by za chwilę przymuszono szantażem IPN do tego, by nie przedłużał umowy o pracę z autorem publikacji.
I tak „oprawca” został bez pracy, objęty swoistą infamią. I dobrze mu tak!
Zyzak próbował zatrudnić się, jako nauczyciel historii w rodzinnym Bielsku Białej i okolicach, ale za każdym razem dawano jednoznacznie do zrozumienia, że kuratorium sobie tego nie życzy.
Zatem młody historyk trafił do bielskiego… supermarketu, gdzie pracował, jako magazynier. Czyli tam, gdzie jego miejsce. W końcu przed nazwiskiem ma trzy literki: „mgr”.
Na szczęście dla Zyzaka znaleźli się ludzie, którzy chcą mu pomóc, ale aż za oceanem. Dostał, bowiem stypendium na czteromiesięczny staż do jednego z waszyngtońskich instytutów, które ufundowała Polonia amerykańska.
Nauka z tego płynie prosta – wara od twórców III RP! Niech nikomu nawet przez myśl nie przejdzie krytykowanie, a już – uchowaj Boże – zadawanie niewygodnych pytań!
A tak nawiasem mówiąc, to przedziwny to kraj, który z jednej strony uruchamia całą swoją machinę dla zniszczenia człowieka, bo śmiał coś niepoprawnego napisać, a z drugiej równie energicznie angażuje się w obronę oskarżonego o pedofilię Romana Polańskiego.
To przecież Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych, natychmiast po aresztowaniu reżysera, wraz ze swoim francuskim odpowiednikiem Bernardem Kouchnerem, skierował list do sekretarz stanu Hillary Clinton z prośbą o interwencję w sprawie Polańskiego.
Oto polski rząd, całym swoim majestatem, wsparł środowiska filmowe i show - biznesu, które broniły Polańskiego i bagatelizowały jego czyn.
Kompromitacja jest tym większa, że ministrowie (także Bogdan Zdrojewski) zaczęli protestować przeciw aresztowaniu Polańskiego następnego dnia po uchwaleniu przez ich rząd ustawy przewidującej obowiązkową kastrację pedofilów, kiedy ich ofiara ma poniżej 15 lat.
Ten niekończący się spektakl zatytułowany: „Nie oddamy ani Polańskiego, ani guzika” jest żenujący, tym bardziej, że sam broniony nie czuje się Polakiem. Zapytany kiedyś o to, rzekł: „Jestem Europejczykiem”.
To może w takim razie teraz cała Unia Europejska „ruszy” w obronie tego guzika.

Max Frisch, szwajcarski dramaturg, pisał: Ojczyzna, to ludzie, których rozumiemy i którzy nas rozumieją.
 



fot. Internet/SolkolArt


  Komentarze 2
~kolejarz obserwator2010-02-12 12:18:35
To cała nasza słabość, zawsze znajdzie się ktoś, komu nic nie pasuje, nikogo nie lubi, nawet samego siebie. Tyle walczyliśmy o wolność słowa, a teraz chcecie cenzurować WD? A do tego "język" komentarza, wstyd .........
~gość2010-02-10 20:45:38
Polański to raczej przecież nie-Polak tylko przez pewien okres żył w Polsce... jego nazwisko "panieńskie" to zdaje się ma Raymon Liebling...
~Petroniusz2010-02-08 21:22:37
Artykuły Lisowskiego to w 99% reklama pis. Dlaczego artykuły takiego politycznego oszołoma zamieszcza się w prasie związkowej? Oszołomy typu Lisowski sprowadzają Solidarność na dno . Lisowski ty nie zasługujesz żeby cię nazwać dziennikażem związkowego pisma.
~ofelia2010-02-06 17:27:59
nie rozumiem skąd tyle nienawiści do Prezydenta Wałęsy. Pismo związkowe czy tylko szyld? Panie naczelny wszystko co nie pis to złe.? Już taka epoka była nie tak dawno.
~guzikowiec2010-02-06 10:53:34
ex aequo - Wałęsa, Sikorski i kompani nic, absolutnie nic wspólnego nie mają z problemami kolejarzy i ich rodzin. Przecież artykuł p. Lisowskiego nie o kolejarzach. Czy nienawiść do związkowców aż tak Cię zaślepia, że nie wiesz co czytasz? Czy może umiejętność rozumienia słowa pisanego jest dla Ciebie niedostępna? Ten zjadliwy komentarz mógłbyś wpisać gdziekolwiek ale jednak wolałeś tu. Dobrze to sobie wykombinowałeś - więcej osób te Twoje złośliwości przeczyta.
~ex aequo2010-02-05 16:08:56
Ciekawe co ma wspólnego Wałęsa Sikorski et consortes z problemami kolejarzy i ich rodzin... Nieroby ze związków won od polityki i czegokolwiek. Czego się nie dotkniecie to zje......
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"