"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Środa, 19 grudnia 2018 r.
Imieniny obchodzą: Dariusz, Urban, Gabriela
 
Strajk na kolei – komentarze
Spółka „Przewozy Regionalne”, to największy w Polsce kolejowy przewoźnik pasażerski - dziennie wyjeżdża na tory ok. 2,7 tys. pociągów, z których korzysta ok. 300 tys. pasażerów. O północy z wtorku na środę (16 – 17 sierpnia) rozpoczął się strajk w „Przewozach Regionalnych”. Pociągi PR stanęły na dobę. Dla „Wolnej Drogi” strajk na kolei komentują politycy, związkowcy i pasażerowie.

Politycy

Jan Rulewski – senator PO
Strajk na kolei, to dopuszczalne, rutynowe działanie związków zawodowych w obronie podstawowych interesów pracowniczych. Jeśli chodzi o płacowe zagadnienia, to dziś nie ma mądrych, aby określić, ile one powinny wynosić.
Natomiast ja konsekwentnie podkreślam, że polityka w zakresie transportu, chociaż konieczna, była niesprawiedliwa dla kolei, ponieważ rujnowała, a właściwie likwidowała transport kolejowy i autobusowy oczywiście też. Polegało to na tym, że zaniechano modernizacji dróg, nikt nie płacił renty gruntowej, a drogi wcześniej pobudowane po prostu rozjeżdżano.
Na kolei takie zaniedbania grożą katastrofami, czego przykład mieliśmy ostatnio. Myślę, że kolejarze stoją przed trudnym zagadnieniem odwrócenia polskiej polityki transportowej. Należy uznać, że kolej spełnia nie tylko funkcje przedsiębiorstwa działającego na rynku przewozów, ale również działa, jako usługodawca społeczny, bo realizuje ważną misję dla gospodarki przewożąc ludzi i towary.

Stanisław Kogut – senator PiS
Zdecydowanie popieram akcję strajkową z tym, że za późno koledzy związkowcy się obudzili, bo na pierwszym miejscu nie powinna być sprawa podwyżek, a sprawa organizacji spółki „Przewozy Regionalne”. Ostatnio mówiłem o tym, że dąży się, aby spółkę „Przewozy Regionalne” zlikwidować po to, aby samorządy utworzyły własne podmioty gospodarcze, to znaczy własne spółki przewozowe.
Mamy wyraźny przykład takiej działalności, że wymienię „Koleje Mazowieckie”, które wzięły inwestora strategicznego po to, aby spółkę sprywatyzować. Jeśli zaś chodzi o sprawy płacowe, to ja od lat popierałem wszelkie działania zmierzające do poprawy uposażenia kolejarzy. Jeśli maszynista kolejowy zarabia półtora tysiąca, to jednak coś jest nie tak.
Uważam, że strajk obecny i tak jest spóźniony, bo należało strajkować, kiedy chodziło o pakiet gwarancji pracowniczych, wówczas, kiedy minister Engelhardt mówił, że ma ze związkami zawodowymi wszystko jest uzgodnione. Okazało się, że nic nie było uzgodnione, żadne uzgodnienia nie miały miejsca.
Obecne wypowiedzi ministra Grabarczyka na temat strajku są kuriozalne. Ciągłe okłamywanie związków zawodowych skutkuje teraz strajkiem. To efekt takiego nieprzemyślanego działania ministra. Wiadomo, że teraz minister i pani prezes nawołują, aby odstąpić od strajku. A pani prezes, która jest prezesem zarządu, powinna zrobić wszystko, aby spółkę uratować.
Ja na komisji gospodarki narodowej powiedziałem, że wszystko zmierza w kierunku likwidacji spółki. Dla mnie stanowisko pana ministra i pani prezes jest po prostu niezrozumiałe.

Tomasz Latos – poseł PiS
Spółka „Przewozy Regionalne” jest spółką traktowaną po macoszemu. Z jednej strony oddano ją samorządom, z drugiej strony samorządy nie do końca wypełniają właściwie swoją rolę dbania o rozwój spółki. Wprawdzie zadłużenie jej się zmniejsza, ale wiele działań odbywa się kosztem pracowników i stąd niezadowolenie.
Nie można zapominać, że odbywa się to również kosztem pasażerów, a to, dlatego, że szereg połączeń zostało zlikwidowanych. Co więcej, w województwie kujawsko - pomorskim pojawiła się konkurencja firmowana przez marszałka. Stąd też ten strajk, a w moim przekonaniu nie chodzi tu tylko o kwestie płacowe, ale również o sprawę zasadniczą: co dalej z „Przewozami Regionalnymi”? To pokazuje determinację pracowników spółki.
Kluczowym pytaniem jest, na ile państwo, na ile samorząd będzie chciał się angażować w rozwój tego typu niezwykle potrzebnego środka transportu dla mieszkańców Pomorza i nie tylko.



Antoni Mężydło – poseł PO
Uważam, że ten strajk, to jest ogromna nieodpowiedzialność związków zawodowych. Spółka „Przewozy Regionalne jest w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Pamiętam, że jeszcze dwa lata temu przewodniczący związku „Solidarność” mówił o tym, że jest trudna sytuacja i że wszyscy temu są winni, nawet komisja infrastruktury, itd. Trudno mu wówczas było nie przyznać racji, że zbyt ostrożnie przystępowaliśmy do reform i reformy te były do tych czas mało radykalne.
Trzeba również powiedzieć o tym, że także opozycja jest trochę nieodpowiedzialna ze względu na to, że te reformy, które były rozpoczęte ponad dziesięć lat temu, związane z podziałem PKP na różne spółki, nie została dokończona. Przed wszystkim nie ma regulatora z prawdziwego zdarzenia, jakim jest prezes Urzędu Transportu Kolejowego. Moim zdaniem trzeba go wyposażyć w solidne narzędzia, a przede wszystkim musi to być organ niezależny.
Podstawą do niezależności jest kadencyjność prezesa UTK. Na ostatnim, lipcowym posiedzeniu sejmu klub Platformy Obywatelskiej zgłosił poprawkę, która dawała kadencyjność regulatorowi rynku kolejowego. W swoich wystąpieniach plenarnych posłowie wszystkich klubów poparli naszą poprawkę i stwierdzili, że taka potrzeba istnieje. Natomiast już w komisji, jak zaczęliśmy pracować nad tą poprawką, zgłoszono zastrzeżenia, co do jej konstytucyjności. Skończyło się na tym, że wszystkie kluby poza PO głosowały przeciw i ostatecznie poprawkę klub PO wycofał.
Myślę, że była to nieodpowiedzialność, bo nie można mówić o tym, że w swoim procesie legislacyjnym rozszerzyliśmy zbyt mocno projekt ustawy ze względu na to, iż było to w czasie drugiego czytania i ustawa o transporcie kolejowym dotyczyła zwiększenia kompetencji prezesa Urzędu Transportu Kolejowego. W dalszym ciągu uważam, że była to decyzja nieodpowiedzialna, bo czas najwyższy, aby wziąć się poważnie za rynek kolejowy.

Janusz Piechociński – poseł PSL, Wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Infrastruktury
Każda ze stron konfliktu w spółce „Przewozy Regionalne” ma rację. Zarząd, że trzeba dbać o kondycję finansową spółki, bo ona jest trudna. Wedle danych zarządu w maju i czerwcu br. udało się wreszcie po raz pierwszy od lat w „Przewozach Regionalnych”, nawet do okresu przed usamorządowieniem, zbilansować na poziomie rozkładu jazdy przychody z kosztami. I to jest wielkie osiągnięcie.
Z drugiej strony reprezentacja załogi i związków zawodowych ma rację: niskie, bardzo pensje stały się nieatrakcyjne na rynku. Brak waloryzacji przez okres trzech, a może nawet więcej lat, bo poprzednie były raczej nieznaczne, spowodowało, że sytuacja rodzin kolejarskich stała się po prostu dramatyczna.
Ten konflikt pokazał wyraźnie i problemy spółki biorą się stąd, że w dalszym ciągu po stronie organizatora przewozów w poszczególnych województwach i ich marszałków zła opcja ich zachowań. Z jednej strony oczekują od spółki „Przewozy Regionalne”, jako współwłaściciele, cięcia kosztów i wzrost efektywności. Z drugiej strony, jako zamawiający usługę chcieliby ją realizować na bardzo niskim poziomie kosztów samorządowych.
Można szerzej analizować szacowany poziom dopłaty ze środków publicznych z roku 2001 na 800 milionów zł. rocznie do realizacji regionalnej usługi publicznej, czy jest adekwatna przy dalszej redukcji podaży usług. To, że w dalszym ciągu jesteśmy na poziomie umów pół miliarda przy rosnących kosztach pokazuje, że jest to zasilanie zbyt małe i, że wewnątrz spółki nierozwiązane są między spółką a właścicielami spółki fundamentalne kwestie - zakup taboru, wycenienie usługi, modernizacja.
Strajk, to wyjątkowo smutna sprawa, bo kiedy przeanalizujemy rozmowy ostatniej szansy i wzajemne składane ostatnio oferty, to okazuje się, że poszło o tą nieszczęsną ratę odłożoną 60 złotych. Nie ważne, komu zabrakło wyobraźni, ale ten strajk wymierzony w pasażerów pogłębia poważne problemy spółki „Przewozy Regionalne”, bo dla części współwłaścicieli samorządów wojewódzkich jest to dodatkowy argument do szukania rozwiązań poprzez własne małe spółki, których koszty funkcjonowania okażą się dopiero w najbliższej przyszłości.
Kiedy popatrzymy na te inicjatywy, cenne z jednej strony, ale angażują się we własne przedsięwzięcia na bardzo wysokim poziomie kosztów jednostkowych, podczas gdy nie angażują się w „Przewozy Regionalne”, które mają koszt świadczonej usługi kilka złotych na kilometrze zdecydowanie niższy. To pokazuje jedno, że cały proces usamorządowienia był bez monitoringu i kontrolingu ze strony rządu. Wielokrotnie mówiliśmy o tym, wielokrotnie o tym pisałem w wielu moich raportach.
Kiedy był konflikt w IC bardzo wyraźnie w mojej analizie pokazałem, że został popełniony grzech pierworodny, bo PKP SA w pracach nad ustawą o usamorządowieniu ukryło część strat z poprzedniej epoki, a było to sto kilkadziesiąt milionów. Później przez dwa lata aporty majątku nie zostały w terminie przekazane i były przedmiotem kłótni, oraz to, że w momencie, kiedy samorządy zgodnie z ustawą stały się formalnym właścicielem podmiotu gospodarczego „Przewozy Regionalne” potraktowały to, jako obcy podmiot i z tego powodu mieliśmy istotny wzrost wystawianych faktur.
Do tego doszedł istotny błąd. Podczas prac w komisji i podkomisji, na co zwracałem uwagę, większość posłów ponad politycznymi podziałami była przeciwnikiem wydzielenia przewozów międzywojewódzkich i przekazania ich do Intercity. Rząd twierdził, że ma analizy i wyliczenia, z których wynika, że jest to sensowne i uzasadnione ekonomicznie i chciał w trybie pilnym wprowadzając na giełdę Intercity wykorzystać środki unijne na zakup i modernizacje taboru. W związku z tym posłowie rządowi, ale i opozycyjni ulegli argumentom rządu, bo przecież nie mieliśmy pełnej wiedzy o analizach i szacunkach. Okazało się, że stało się to powodem wielkiego konfliktu, a jednocześnie osłabieniem „Przewozów Regionalnych”.
Sprawa najważniejsza. Po tej bolesnej lekcji dla pasażerów, a w mojej ocenie samobójczej decyzji po stronie kolejarzy, że do strajku doszło w tej formie, bardzo kosztownej, potrzebna jest wyciszenia konfliktów, ale także wielka determinacja po stronie rządu, jako koordynatora, aby razem z samorządami znaleźć mechanizm na znalezienie wkładu własnego dla zakupów taborowych, dlatego, że cały proces usamorządowienia opierał się między innymi na tych kilku miliardach złotych środków unijnych i dopełnieniu wkładu krajowego i zakupie nowego taboru.
To, co pokazały doświadczenia „Kolei Mazowieckich”, SKM i podwarszawskich WKD, to jak pojawia się tabor, jak pojawia się nowe zarządzanie, jak pojawia się „parkuj i jedź”, jak pojawia się wspólny bilet miasto - kolej, to okazuje się, że jest efekt dodany, że okazują się widoczne i odczuwalne przez pasażera pozytywy.
Cała ta sprawa wymaga priorytetowego myślenia, bo generalnie restrukturyzacja kolei, szczególnie od roku 2009 w związku z pogorszeniem się stanu finansów publicznych, wymaga dużo większego zasilania finansowego i po stronie udziału budżetu państwa w inwestycjach, jak i w poziomie dotacji na utrzymanie infrastruktury kolejowej, tak, aby stabilizować i obniżać realnie cenę dostępu do infrastruktury. I na poziomie bezpieczeństwa wzmocnienia działania regulatora, bo nie można obciążać UTK odpowiedzialnością i dawać mu kolejnych zadań.
Uchwaliliśmy w komisji infrastruktury bardzo trudną ustawę o interoperacyjności kolei i ona znowu kreuje po stronie rynku kolejowego określone koszty, a po stronie UTK dodatkowe wymagania. Komisja Sejmowa Infrastruktury znowu przeciwstawiła się potencjalnej możliwości wzrostu opłat dopuszczenia do technologii, do rynku, certyfikacji, itp.

Związkowcy

Piotr Duda – przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”
Jadąc we wtorek (16.08) z Gdańska do Katowic miałem jeszcze nadzieję, że do strajku jednak nie dojdzie. Niestety, zarząd spółki „Przewozy Regionalne” nie przyjął postulatów związków zawodowych. Szkoda, bo postulaty płacowe nie są wygórowane. Na pieniądzach dla kolejarzy nie wolno oszczędzać, nie można zatrudniać kolejarzy na tak niskich zarobkach, na umowę zlecenie, bo to rzutuje na bezpieczeństwo, przede wszystkim na bezpieczeństwo pasażerów.
Dowód na to, że o wypadek nie trudno, mamy w niedawnym, tragicznym w skutkach, wykolejeniu się pociągu pod Piotrkowem Trybunalskim. Strajkujący kolejarze mają pełne poparcie Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, a ja osobiście apeluje do ministra Infrastruktury o przyjęcie postulatów związków zawodowych.


Leszek Miętek – przewodniczący Konfederacji Kolejowych Związków Zawodowych
Strajk pod względem organizacyjnym udał się w 100%. Wszyscy pracownicy przystąpili do strajku, nie tylko ci, których było widać na peronach, że nie jadą pociągi, ale również pracownicy administracyjni i utrzymania. Po raz pierwszy od dłuższego czasu było tak duże zaangażowanie pracowników. Natomiast szkoda, że strajk trzeba było uruchomić, bo problem „Przewozów Regionalnych” należy rozwiązywać przy stole negocjacyjnym.
Niestety takie konfrontacyjne nastawienie Zarządu i wszystkich, którzy mają wpływ na otoczenie spółki „Przewozy Regionalne”, nie doprowadziły do porozumienia. Żałuję, że ucierpieli podróżni, ale jak strajkuje firma komunikacyjna, to tego typu niedogodności nie sposób uniknąć.
Strajk pokazał determinację pracowników, a mimo to spotkanie po strajku, w którym uczestniczyli minister Grabarczyk, minister Massel, przewodniczący sejmowej komisji infrastruktury poseł Rynasiewicz i zarząd spółki też nie przyniosło pozytywnych skutków ani w obszarach finansowych, ani w obszarach funkcjonowania spółki w przyszłości. Dostaliśmy jedynie wstępną obietnicę zwołania „szczytu kolejowego”, który miałby się zająć sprawami przewozów pasażerskich w Polsce.
Zarząd spółki „Przewozy Regionalne” wielokrotnie uzasadniał, że ma związane ręce, nie może podjąć żadnej decyzji w sprawach finansowych ze względu na brak służb korporacyjnych. Planowane jest zwołanie posiedzenia Rady Nadzorczej spółki, więc postanowiliśmy odłożyć odwieszenie strajku w dniach 24 – 26 sierpnia br. po to, aby umożliwić w spokoju, a nie w strajku odniesienie się do wszystkich znanych kwestii przez Radę Nadzorczą.
Po posiedzeniu Rady Nadzorczej jesteśmy umówieni na kolejne spotkanie z zarządem i ministrem. Mam nadzieję, że to spotkanie przyniesie możliwość spisania porozumienia i zażegnanie widma strajku przynajmniej na jakiś czas.

Henryk Grymel – przewodniczący Sekcji Krajowej Kolejarzy NSZZ „Solidarność”
Wbrew początkowym obawom okazało się, iż determinacja pracowników w spółce „Przewozy Regionalne” jest tak wielka, że do strajku przystąpiło niemalże 100% zatrudnionych, bo także pracownicy administracji i utrzymania. Szkoda jedynie, że akcja strajkowa odbiła się na pasażerach.
Niechęć do podjęcia konstruktywnych negocjacji ze strony Zarządu i tendencyjne informacje podawane w mediach, jakoby wyłącznym celem strajku była podwyżka zarobków o 280 zł spowodowały, że wielu podróżnych sympatią strajkujących nie darzyło, delikatnie mówiąc. Przypomnę, więc, że nie chodzi tylko i wyłącznie o podwyżkę płac dla pracowników, chodzi nam także o efektywne zarządzanie spółką „Przewozy Regionalne” w przyszłości, a nie wpędzanie jej w bankructwo.
Mimo, iż strajk pokazał, że jesteśmy gotowi walczyć do końca o sprawy pracownicze i przyszłość spółki, postrajkowe spotkanie z ministrem i zarządem spółki nie przyniosło żadnych zmian w podejściu do sprawy. Otrzymaliśmy jedynie nieprecyzyjną obietnice zwołania w przyszłości tzw. „szczytu kolejowego” odnośnie przewozów pasażerskich. Ponieważ w najbliższym czasie planowane jest posiedzenie Rady Nadzorczej spółki „Przewozy Regionalne” kolejny raz pokazujemy naszą dobrą wolę i powstrzymujemy się od podjęcia akcji strajkowej w dniach od 24 do 26 sierpnia.
Przypuszczam, że nasza decyzja o nie podejmowaniu kolejnego strajku zostanie przez ministerstwo i zarząd doceniona i zaowocuje spisaniem satysfakcjonującego wszystkich porozumienia.

Podróżni

Maria Witwecka – mieszkanka Bydgoszczy
Nie znam pracy na kolei, wiem jedynie, że maszynista, który jakby nie było odpowiada za życie pasażerów, powinien zarabiać nie 1.200 złotych, jak mówili panowie maszyniści w TV, a przynajmniej cztery razy tyle.
Moim zdaniem głupotą jest teraz, podczas strajku kolejarzy, gadanie o brudnych pociągach, śmierdzących toaletach, menelach na dworcach, spóźniających się pociągach, jeździe w żółwim tempie i tym podobnych dyrdymałach. W końcu to nie wina maszynisty, czy innego pracownika PKP, że jest jak jest.
Wydaje mi się, że kolej w Polsce, to jakiś wrzód na d…. Tak przynajmniej wszyscy ją traktują, od rządu poczynając. Trzeba zmienić tych ludzi, którzy rządzą koleją, a nie za cały ten bałagan obciążać zwykłych pracowników, bo co oni zawinili. Wydaje mi się, że ten strajk, to ich akt desperacji, przecież ryzykują zwolnieniem z pracy lub inne przykrości, które ich mogą spotkać. Jakoś nie chce mi się obwiniać za kolejowe dziadostwo w Polsce zwykłych pracowników i ja ich nie winię.
Pamiętam zimowy chaos na kolei, zagranicą już też się z tego śmiali. A za całe to wariactwo pan Grabarczyk dostał piękny bukiet kwiatów. Dziś to tego gościa i jeszcze kilku innych nieudaczników ja bym obarczyła odpowiedzialnością za to, że stałam, jak ta głupia przed dworcem, zamiast jechać nad morze. A tego, panowie związkowcy, mimo całej sympatii dla strajkujących kolejarzy, żeście zrobili strajk w czasie, kiedy wielu ludzi chciałoby wyjechać na upragniony urlop, wam nie wybaczę. Oby wam się to czkawką nie odbiło, jak większość waszych klientów przesiądzie się na PKS.

Gabriela Głuchowska – mieszkanka Gdańska
Co pasażer sądzi o strajku „Przewozów Regionalnych”? Jestem zła. Kupiłam bilet, zapłaciłam i chcę jechać. Nic mnie nie obchodzi, że mało zarabiają. Dlaczego mam cierpieć z tego powodu? Czy kogoś interesuje, ile ja zarabiam i czy mam pracę? I czy w związku z tym utrudniam postronnym ludziom życie? Jeśli pociągi są nierentowne, jeśli kolejarze nie są w stanie zapewnić mi przewozu, to będę jeździć autobusem.

Notował Aleksander Wiśniewski
fot.SolkolArt


  Komentarze 2
~etam2011-09-05 21:51:33
to prowokator jakiś
~wpisz swój nick2011-09-03 07:52:22
poprzedniku dlaczego zostali wyroliwani przez związkowców?. Napisz konkretnie. Może ktoś ci wytłumaczy z zdejmie z twoich oczu łuski nienawiści.
~2011-08-31 11:08:16
I jak zwykle , zwykli pracownicy zostali wy........ani przez zwiazkowcow
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.