"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.
Imieniny obchodzą: Waldemar, Damazy
 
Ty2-1258 „Franciszek” w Oleśnicy
   Staraniem Oleśnickiego Stowarzyszenia Miłośników Techniki OLSENSIUM, oraz wielu sympatyków Stowarzyszenia, do Oleśnicy został przetransportowany aż z Ełku parowóz, który można by nazwać ikoną tutejszych ZNTK, jako że parowozy typu Ty2 były tu po wojnie remontowane i w sumie wyremontowano ich w Oleśnicy 20 tysięcy.
Stąd wziął się pomysł Stowarzyszenia, aby pozyskać parowóz tego typu i przetransportować go do Oleśnicy i tu go wyremontować? Pomysł trzeba przyznać dość śmiały, bo parowóz jest wiekowy, a i swoje zrobił postój pod chmurką w Ełku.
Zdaniem Stowarzyszenia ma on być dobrą promocją miasta, bo niewielu chyba o tym wie, że Oleśnica od przeszło stu lat była nierozerwalnie związania z koleją, bowiem już w roku 1875 powstała tu pierwsza linia kolejowa. Zbliża się też, i to szybkimi krokami, setna rocznica powstania Zakładów Naprawy Taboru Kolejowego. Po wojnie w oleśnickich ZNTK pracowało kilka pokoleń kolejarzy.
Stąd też Stowarzyszenie uznało, że tylko parowóz typu Ty2, to jest to, czego chcą!
   Rozpoczęto więc intensywne poszukiwania w całej Polsce. Trud się opłacił, bo choć w dalekim od Oleśnicy Ełku, ale znaleziono to, czego szukano. Kupiono parowóz od PKP SA i po wielorakich przygotowaniach, logistycznych i technicznych, przy aktywnej pomocy wielu firm, a także Wrocławskiego Klubu Sympatyków Kolei, rozpoczął się transport zabytku do Oleśnicy.
   Trasa transportu, który składał się z lokomotywy spalinowej SM42 2605, wagonu socjalnego oraz platformy czteroosiowej, wiodła między innymi przez Białystok, Łapy, Małkinię, Ostrołękę, Tłuszcz, Warszawę, Łódź, Sieradz, Kalisz, Jarocin, by po 72 godzinach w drodze, dotrzeć do celu, do Oleśnicy.
W ten sposób ziściło się marzenie członków Stowarzyszenia, któremu szefuje, pozytywnie zakręcony pasjonat - Marek Kamaszyło. Ty2 stanął na terenie oleśnickich ZNTK.
   Parowóz w Oleśnicy witają koledzy ze Stowarzyszenia, którzy nie mogli pojechać do Ełku. Jest też butelka szampana, bo też okazja była wyjątkowa.
Nic też dziwnego, że Stowarzyszenie postanowiło uroczyście uczcić przybycie „Franciszka” do Oleśnicy i oficjalnie, z udziałem licznie zgromadzonych mieszkańców Oleśnicy i gości, nadać mu imię.
Wystosowano więc zaproszenie na dzień 11 października do sympatyków zabytków, mieszkańców Oleśnicy, a także przedstawicieli samorządu i władz powiatu i miasta. Nie zapomniano oczywiście o mediach i przedstawicielach firm, które pomogły w trudach transportowania „Franciszka” do Oleśnicy.
   Nic też dziwnego, że już od godziny 9-tej na terenie Zakładów trwał w najlepsze plenerowy piknik, bo też atrakcji nie brakowało. Oczywiście największą atrakcją był sam „Franciszek”, choć jeszcze zardzewiały i poobijany cieszył się dużym zainteresowaniem, ale z zapowiedzi Szefa Stowarzyszenia wynika, że przyjdzie czas, kiedy z komina „Franciszka” uniosą się kłęby dymu wydmuchiwanego parą z dymnicy, a można mu wierzyć, bo udowodnił z kolegami, że wiele mogą zrobić. Przykładem niech będzie fakt ściągnięcia parowozu aż z Ełku.
   Informacja podana przez Stowarzyszenie jest tym bardziej wiarygodna, że w Oleśnicy mieszka wielu dawnych pracowników ZTNK, którzy podczas pracy w Zakładach zajmowali się remontem tego typu parowozów. Mają więc odpowiednią wiedzę i umiejętności, aby mogli się zająć doprowadzeniem do stanu używalności „Franciszka”.
I zrobią to bez wątpienia. Choć może to trochę potrwać, bo roboty jest huk, ale maszynista na „Franciszku” bez wątpienia uruchomi inżektor i nabierze wody do kotła, aby koła poszły w ruch. Tak jak u Tuwima:
Nagle gwizd!
Nagle świst!
Para buch!
Koła w ruch!
Najpierw powoli jak żółw ociężale
Ruszyła maszyna po szynach ospale.
Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem,
I kręci się, kręci się koło za kołem,
I biegu przyspiesza,
I gna coraz prędzej,
I dudni, i stuka, łomoce i pędzi.
Ale to, jak na razie przyszłość, choć, w co wierzę, niedaleka.
Skoro piknik to też był tradycyjny bigos, no i pieczony prosiak oraz tort.
Więcej szczegółów znajdziecie Państwo w wywiadzie z Markiem Kamaszyło, który zamieszczamy obok.
Zygmunt Sobolewski
fot.SolkolArt


  Komentarze 2
~emerytowany maszynista parowozu2014-10-22 18:08:05
Wiele razy, na początku lat 70 tych, odwoziłem parowozy serii Ty2 do ZNTK Oleśnica, i odbierałem po naprawach. Pamiętam, że komisarze odbiorczy PKP, niezwykle rygorystycznie dbali o to, by stan techniczny parowozu po naprawie, był bez zarzutu. Jako młodemu maszyniście, podpowiadali na co zwracać uwagę, sami wyszukiwali potencjalne usterki i pilnowali, żeby je usunięto. Byli wyczuleni także na wygląd parowozu i renomę ZNTK. Gdy zaproponowałem, by nie malowano kabiny maszynisty czarną farbą, bo my już na miejscu pomalujemy sami na zielono. Zgodził się, ale pod warunkiem, że zamalują napis ZNTK Oleśnica - bo wygląd wychodzącego z naprawy parowozu, miał świadczyć o solidności ZNTK i ludzi tam pracujących. Dlatego jestem pewny, że "Franciszek" nabierze rumieńców. A miłośników kolejnictwa i dawnych pracowników ZNTK, serdecznie pozdrawiam.
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.