"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Piątek, 22 wrzesienia 2017 r.
Imieniny obchodzą: Tomasz, Maurycy
 
Z trzeciej strony - Krajanie?
   Wrzesień, to miesiąc, kiedy zdecydowanie częściej niż zwykle przywołuje się różne „aspekty” II Wojny Światowej. Chciałem być delikatny, dlatego użyłem cudzysłowu, bo temat jest bardzo bolesny.
   W poprzednim felietonie przytoczyłem słowa senatora PO Jana Rulewskiego, który w sposób nowatorsko - odkrywczy podsumował skutki tej straszliwej wojny: - Najbardziej zniszczonym narodem pod względem biologicznym i materialnym po II Wojnie Światowej byli Niemcy. 9 milionów mniej mężczyzn było po wojnie.
Jakby w sukurs swojemu koledze poszła europosłanka PO Róża Maria Barbara Gräfin von Thun und Hohenstein, która w programie TVP „Bez retuszu”, zanim opuściła ostentacyjnie studio, rzuciła: „Mamy w Polsce grupę ludzi, która marzy o tym, żeby zrobić kolejne Auschwitz, tym razem Niemcom”. Tymi to słowami owa pani podsumowała temat reparacji wojennych, które wydają się należne Polsce ze strony Niemiec.
   Ale, że przykład idzie z góry (choć są tacy, co twierdzą, że to ryba psuje się od góry, czy jakoś tak…), warto sięgnąć do opisywanego już w tym miejscu „występu” sprzed dwóch lat byłego (na szczęście) prezydenta RP, Bronisława Komorowskiego.
   Oto 8 lipca 2015 r. Bronisław Komorowski wraz z małżonką odwiedzili Berlin, gdzie zostali przyjęci przez ówczesnego prezydenta Niemiec Joachima Gaucka oraz przewodniczącego Bundestagu Norberta Lammerta.
Jednak najważniejszym punktem wizyty był udział ówczesnego prezydent RP w uroczystościach ku czci nazisty Clausa von Stauffenberga.
   W Akademii Fundacji Konrada Adenauera w Berlinie zorganizowano obchody uczczenia (?) europejskiego ruchu oporu, gdzie głównym punktem odniesienia była pamięć o uczestnikach nieudanego zamachu na Hitlera z 20 lipca 1944 r. - przede wszystkim Clausa von Stauffenberga.
W swoim przemówieniu podczas owych obchodów były przewodniczący Parlamentu Europejskiego i szef fundacji Konrada Adenauera - Hans Poettering - stwierdził, że wpływ czynu z 20 lipca 1944 r. na kształtowanie europejskiej demokracji był… ogromny (!).
Ów Poettering tak bardzo się rozpalił w wychwalaniu „niemieckiego ruchu oporu”, że w zasadzie zrównał go z polską Armią Krajową! Stwierdził m.in., że Stauffenberg wraz z innymi dokonali zamachu na Hitlera, pomimo że zdawali sobie sprawę, iż czyn ten ma nikłe szanse na powodzenie.
I dodał: „Niecałe dwa tygodnie po zamachu z 20 lipca 1944 r. Armia Krajowa rozpoczęła w Warszawie powstanie zbrojne przeciwko niemieckiemu okupantowi”, stwierdzając na dodatek, iż także w tym wypadku wszyscy zdawali sobie sprawę, iż nie ma szans na zwycięstwo.
   Wydawać by się mogło, że na takie „opisywanie” historii zareaguje, i to stanowczo, przysłuchujący się tym „wynurzeniom” prezydent RP. O naiwności!
Polski prezydent Bronisław Komorowski, nawiązując do tego samego wątku, co poprzedni mówca, stwierdził, że w jakimś sensie Powstanie Warszawskie było konsekwencją zamachu na Hitlera z 20 lipca 1944 r. w Wilczym Szańcu: „W jakiejś mierze polski zryw niepodległościowy 1 sierpnia 1944 r. wpisuje się (niezależnie od intencji) także w ten kalendarz wydarzeń, w których funkcjonuje tradycja 20 lipca 1944 r., a więc tradycja zamachu na Hitlera”.
I zakończył swoją „myśl”, żeby nie było wątpliwości, twierdzeniem, że niemiecki sprzeciw wobec nazizmu wymagał heroizmu i odwagi, często nieporównywalnej z niczym innym, więc zasługuje na szacunek i na podziw…!
   No cóż… Co tu jeszcze komentować… Komorowski, Rulewski, Thun (skrócę cierpienia Czytelników i nie przywołam pełnego brzmienia nazwiska tej pani)… Ich słowa i zachowania, to po prostu dowód na sposób myślenia tego środowiska.
   Zresztą w ten ton wpisuje się głośny już wywiad, jakiego udzielił dla niemieckiego „Zeit Online” wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Borys Budka. Nawołuje on w nim Unię Europejską (czytaj: Niemców, bo przecież to oni wiodą prym w Brukseli) do nałożenia na Polskę sankcji!
   Wyjątkowość tej „krynicy mądrości”, jaką jest ta rozmowa z Borysławem Borysławowiczem Budką (jak go złośliwi nazywają) sprawia, że poświęcę mu osobny felieton.
Na zakończenie zacytuję jedynie słowa Jacka Saryusz-Wolskiego, które trafnie odnoszą się nie tylko do wynurzeń Budki, ale i jego politycznych kamratów: Nie ma drugiego takiego kraju w Europie, gdzie ataki na niego wywołują radość „krajan”, a politycy gorąco namawiają do karania go przez zagranicę.




fot. wikimedia


  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.