"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.
Imieniny obchodzą: Waldemar, Damazy
 
Warto pomagać - Historia jednego kolejarza
Jan Nowicki (ur. w 1964 r.). Po ukończeniu studiów na Politechnice Krakowskiej w 1992 r. podjął pracę w PKP w jednostce organizacyjnej pod nazwą ROS Kraków. Przez 22 lata pracy na kolei zatrudniony był m.in. w centrali PDOKP i biurze IZ Kraków. W ostatnich latach pracował w Zakładzie Linii Kolejowych w Krakowie w ISE Prokocim na stanowisku dyżurnego ruchu w stacji Kościelniki (linia N. Huta – Podłęże).
W trakcie badań okresowych lekarz neurolog zwrócił uwagę na niepokojące objawy. Tak zaczęły się problemy ze zdrowiem Janka. Był wtedy rok 2013 i nikt nie przypuszczał, że pomimo zaledwie 49 lat, będzie to jego ostatni rok pracy.
Skierowano go do specjalistycznego leczenia neurologicznego. Przebywał 6 miesięcy na zwolnieniu lekarskim, niestety bez realnych szans na dopuszczenie do jakiejkolwiek pracy. W 2014 r. przyznano mu rentę czasową, bo jak twierdzono jest zbyt młody i później ją przedłużano na kolejny okres. Obecnie ma ją przyznaną do 2019 r.
Choroba, z którą przyszło zmierzyć się Jankowi, to postępujące procesy demielinizacyjne w mózgu (wiązki nerwowe w mózgu degenerują się). Ciągłe wizyty u specjalistów i leczenie w szpitalu klinicznym na ul. Botanicznej w Krakowie nie przyniosło spodziewanych efektów – to kilkaset możliwości zmian w mózgu – stwierdził jeden z neurologów. Trudno jest w takiej sytuacji trafić z leczeniem, ciągle ma zmieniane lekarstwa, gdyż lekarze szukają optymalnych rozwiązań.
Janek trafił nawet do kliniki genetycznej w Warszawie, gdzie badano czy nie jest to choroba genetyczna.
Na początkowym etapie choroby lekarze próbowali ją zakwalifikować jako stwardnienie rozsiane, ale okazało się, że to tylko niektóre cechy tej choroby. W obliczu spustoszenia, jakie wywołuje choroba w organizmie, lekarze są bezradni. Dokładają wszelkich starań, aby proces postępowania choroby zatrzymać albo chociaż go spowolnić i ograniczyć.
Jak mówi żona Janka: – Nie do końca się to udaje. Janek ma coraz większe trudności z chodzeniem, czasem z utrzymaniem równowagi. Uczęszcza na rehabilitację. Ciągle walczy z pojawiającymi się ograniczeniami, aby być samodzielnym w codziennych czynnościach.
– Musi wierzyć, że może samodzielnie iść chodnikiem – dodaje żona.
W obliczu dramatu choroby, jaki dotyka Janka, dzielnie towarzyszy i wspiera go żona, która zajmuje się jeszcze domem (mają dwóch synów) i chorą mamą, która również wymaga stałej opieki. Poświęcając się opiece nad nimi musiała zrezygnować z pracy, bo nie było można pogodzić tych wszystkich zajęć.

Jan Nowicki był jednym z trzech kolejarzy, dla którym przekazaliśmy pieniądze zebrane w loterii charytatywnej w Barcicach w dniu 15.09.2017 r., organizowanej przez RSK NSZZ „Solidarność". Powyższa sytuacja ukazuje, że warto rozejrzeć się wokoło nas czy nie ma osób, które potrzebują naszego wsparcia i pomocy. Kolejarzy, z którymi kiedyś pracowaliśmy, a dziś są oni zapomniani przez środowisko zawodowe i często pozostawieni sami sobie.
I właśnie m.in. temu służy nasza loteria, aby przy tej okazji odnaleźć takich ludzi, wyciągnąć do nich swoją dłoń i im pomóc.

Henryk Sikora
fot. RSK Kraków


  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.