"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Niedziela, 21 października 2018 r.
Imieniny obchodzą: Urszuli, Celiny, Hilarego
 
Kolej na muzykę - „Never Turn Your Back on a Friend” – Budgie (1973)
Budgie, to dla wielu Polaków zespół legenda. Co ciekawe – w rodzimej Walii nie zdobył aż tak wielkiej popularności. W 1982 roku, niemal w środku stanu wojennego, muzycy Budgie pojawili się w naszym kraju, dając piętnaście koncertów. Burke Shelley, lider grupy, wspominał tę dwutygodniową trasę jako najwspanialszą, jaką kiedykolwiek zagrał w życiu. Zespołowi towarzyszyła świetna atmosfera, polska gościnność, entuzjazm i tłumy na koncertach, zaś wieczorami muzycy gościli w studenckich klubach, spontanicznie uczestnicząc w muzycznych jamach. Sam byłem tego świadkiem, bowiem udało mi się zobaczyć jeden z ich występów podczas owej trasy.
Budgie, to niestety przykład zespołu, któremu mimo sporego potencjału, zabrakło szczęścia. Wspólną drogę zaczęli w walijskim Cardiff w 1968 roku. Początkowo inspirowali się muzyką The Beatles, jednak szybko wypracowali własne brzmienie. Burke Shelley często wspominał, że cokolwiek brali na warsztat, to zawsze wychodziło im coś hałaśliwego i ciężkiego.
Dopiero po latach krytyka uznała grupę za jedną z najbardziej wpływowych w historii cięższego rocka. Myślę, że zasłużenie. Ich muzyka niemal od początku była ciekawym połączeniem basowo-gitarowych riffów i charakterystycznego głosu wokalisty, wykonującego własne teksty, często pełne specyficznego humoru. Utwory wyróżniały się zmianami tempa i nastroju.
Być może zbyt późno podjęli decyzję o przeprowadzce z rodzinnego Cardiff do Londynu. Jakkolwiek swój styl wypracowali dość wcześnie, jednak pierwszy album wydali dopiero w 1971 roku, gdy podobnie grał już Black Sabbath, Led Zeppelin czy Deep Purple. Nic dziwnego, że debiut płytowy okazał się mocno spóźniony. Zabrakło nie tylko szczęścia, lecz zapewne także zdolnego i obrotnego menadżera.
Największym sukcesem artystycznym zespołu stała się ich trzecia płyta „Never Turn Your Back on a Friend” (1973). To właśnie na niej znalazł się m.in. utwór „Breadfan”, po który w 1988 r. sięgnęła Metallica. Album zamyka dziesięciominutowa ballada „Parents”, do dziś nieodłącznie kojarzona z zespołem, a napisana przez basistę na długo przed powstaniem grupy. Zaskakująco dojrzały i daleki od banału tekst opowiada o dorastaniu, dojrzewaniu i problemach w kontaktach z rodzicami i przyjaciółmi. Wielu ocenia ją jako jedno z najciekawszych dokonań ówczesnej muzyki rockowej.
Mimo swego potencjału i niewątpliwej wartości artystycznej płyta nie sprzedała się w oszałamiającym nakładzie. Dużo większy sukces komercyjny odnotował kolejny album „In for the Kill!” (1974), który pozwolił zespołowi wspiąć się na szczyt swej kariery.
Po latach doceniła ich także konkurencja. Metallica prócz „Breadfan” nagrała także „Crash Course In Brain Surgery”, Iron Maiden zaprezentował własną wizję „I Can’t See My Feelings”, podczas koncertów Van Hallen czasem można usłyszeć „In For The Kill”, a Soundgarden włączył do swego repertuaru „Homicidal Suicidal”.
Warto wspomnieć jeszcze o bardzo dobrym albumie „Bandolier” z 1975 roku. Niestety, kolejne płyty były słabsze, odzwierciedlały rozdroża stylistyczne i wyraźny spadek formy. Wprawdzie ich piosenki pojawiały się w programach radiowych, jednak daleko im było do czasów świetności.
Muzycy przeżyli wiele trudnych chwil, grupa kilkakrotnie zawieszała działalność, jednak Burke Shelley nie potrafił żyć bez grania. Zespół reaktywował się w 1999 roku i w zasadzie gra do dziś, choć najczęściej w niewielkich klubach. Swój ostatni studyjny album „You’re All Living In Cuckooland” zarejestrował w 2006 roku.
Nadal mają wielu fanów, zwłaszcza w Polsce, a ceny ich płyt nie należą do najniższych. Burke Shelley, jak twierdzi w wywiadach, czuje się w naszym kraju nawet lepiej niż we własnej ojczyźnie. Nic dziwnego, w 2010 roku, na krótko przed jednym z polskich koncertów i trasą w Czechach, dzięki szybkiej i trafnej diagnozie lekarza (notabene fana zespołu), trafił do szpitala specjalistycznego w Wejherowie, gdzie przeszedł operację tętniaka ratującą mu życie.
„Nigdy nie odwracaj się plecami do przyjaciela”, czyli „Never Turn Your Back on a Friend” (1973), to naprawdę świetna płyta. Ostatnio wracam do niej wyjątkowo często. Piosenki na niej zawarte to wprawdzie niewesołe opowiastki, wynikające jednak z obserwacji i skłaniające do zadumy nad życiowymi wyborami i ich konsekwencjami.
Warto posłuchać ich po latach. Naprawdę wyjątkowo przystają do rzeczywistości, są ponadczasowe. Muzyka zresztą również.
Krzysztof Wieczorek


  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.